Magiczne słowo PRZEPRASZAM- Bajka i zabawy edukacyjne

Bajka  opowiada  o  niezwykłych  przygodach  małego  chłopca,  Jacka,  któremu,  tak  jak  wielu  dzieciom,  przydarzyło  się  sprawić  innym  ludziom  przykrość.  Bohater  bajki – Jacek,  nie  liczył  się z  uczuciami  innych  i  nie  rozumiał,  ze  jego  „niegrzeczne”  zachowanie  spowodować  może  różne  negatywne  konsekwencje  dla  innych,  a  także  jemu  samemu  przysporzyć  sporo  zmartwień  i  kłopotów.

Niby  zupełnie  zwyczajny  dom,  niby  zupełnie  zwyczajna  okolica  i  niby  zupełnie  zwyczajny  Jacek,  a  jednak  właśnie  tutaj  zdarzyła  się  zupełnie  niezwykła  historia…     Jacek  był  małym  chłopcem,  który  bardzo  lubił  bawić  się  w  konne  gonitwy  z  kolegami  na  podwórku,  ale  coraz  częściej  bawił  się  sam  i  przynosił  zabawki  do  domu,  a  wtedy  wszystkie  pokoje,  a  nawet  kuchnia  zamieniały  się  w  tory  wyścigowe.  Porozrzucane  koniki,  dżokeje  oraz  wszystkie  pozostałe  zabawki,  które  chciały  obejrzeć  wyścigi  stawały  się  wtedy  dużym  kłopotem  dla  zmęczonej  po  pracy  mamy,  która  musiała  sama  sprzątać  po  zabawie,  gdyż  Jacek  niegrzecznie  zamykał  się  w  swoim  pokoju,  kiedy  tylko  usłyszał,  że  nadchodzi  pora  porządków.

Najsmutniejsze  jednak  było  to,  że  Jacek  bardzo  nie  lubił  przepraszać  za  swoje  złe  zachowanie.

Dziwił  się,  że  mama  siedzi  smutna  i  opowiada  tacie,  jak  bardzo  się  martwi  zachowaniem  Jacka.  Dziwił  się  też  bardzo,  kiedy  koledzy  z  podwórka  nie  chcieli  się  dłużej  z  nim  bawić,  bo  złośliwie  psuł  im  zabawki.  Zawsze  myślał,  że  to  oni  właśnie  nie  znają  się  na  żartach  i  nie  potrafią  się  dobrze  bawić.  Po  jakimś  czasie  chłopczyk  zaczął  się  bawić  zupełnie  sam…

 -Też  mi  coś… – mówił  sam  do  siebie – jak  nie  chcą  się  bawić,  to  nie.  Ja  mam  najlepsze  zabawki  i  z  nikim  nie  muszę  się  nimi  dzielić.  Sam  wymyślę  sobie  nowe  podwórko  i  nowych  kolegów ! – krzyknął  w  złości.

Ledwo  wypowiedział  te  słowa – jego  pokój  natychmiast  zmienił  kolor :  zamiast  wesołych  samochodzików  na  ścianach  pojawiły  się  szare  gałązki  z  uschniętymi  listkami,  a  wkoło  latały  szare  motyle  i  szare  ptaki,  które  zamiast  wesoło  śpiewać,  cały  czas  zabierały  sobie  nawzajem  okruszki  i  głośno  się  kłóciły.

Przestraszony  chłopiec  pobiegł  do  drzwi,  żeby  uciec  z  tego  dziwnego  miejsca,  ale  za  drzwiami,  gdzie  powinien  być  pokój  rodziców,  zobaczył  tylko  wysokie  i  ciemne  schody.

Nagle  przewróciło  go  coś  dużego.

–  Ojej! – krzyknął  Jacek – uważaj  jak  chodzisz!

– Też  mi  coś – usłyszał  w  odpowiedzi  swoje  ulubione  powiedzonko – sam  uważaj!  Na  żartach  się  nie  znasz?  A  kim  ty  w  ogóle  jesteś  i  czego  szukasz  w  naszym  lesie? – zapytał  nieznajomy  głos.

Jacek  spojrzał  w  górę  i  ujrzał… Konia.  Tak,  to  był  prawdziwy  Koń.  A  do  tego  bardzo  nieuprzejmy.

– Mam  na  imię  Jacek  i  nie  wiem  jak  się  tutaj  znalazłem.  Czy  pomożesz  mi  znaleźć  drogę  do  domu? – zapytał.

Koń  roześmiał  się  głośno:

– Ani  mi  się  śni!  Kiedyś  byłem  koniem  wyścigowym,  ale  pewien  zły  chłopiec  zepsuł  mi  kopytka  i  teraz  każdy  krok  jest  dla  mnie  zbyt  trudny,  by  wybrać  się  w  jakąkolwiek  drogę.  Od  tamtego  czasu  mam  ciągle  zły  humor  i  nie  chcę  się  już 

z  nikim  bawić.  Musisz  sobie  radzić  sam.

Smutny  Jacek  odwrócił  się  i  poszedł  przed  siebie,  by  szukać  drogi  do  domu.  Szedł  bardzo  długo,  aż  usłyszał  donośne  chrobotanie  nad  brzegiem  rzeki.  Podszedł  bliżej  i  ujrzał  Bobra,  który  pracowicie  budował  tamę.

– Witaj,  Bobrze – zaczął  rozmowę  chłopiec.

– Dzień  dobry,  kolego – odpowiedział  Bóbr – czego  szukasz  w  naszym  lesie?

– Nie  wiem,  skąd  się  tutaj  wziąłem,  ale  wiem,  że  szukam  swojego  domu  i  swoich  rodziców.  Czy  pomożesz  mi  znaleźć  drogę  powrotną?

– Też  mi  coś – obruszył  się  nagle  Bóbr – w  tym  lesie  nikt  nikomu  nie  pomaga,  bo  wszyscy  są  nieszczęśliwi  i  smutni.  Ja  na  przykład  mam  złamany  ząb,  bo  podczas  zabawy  w  konne  wyścigi  zły  chłopiec  nadepnął  na  mnie  i  już  przestałem  być  jego  ulubioną  zabawką…  Nie  będę  już  nigdy  dla  nikogo  miły.  Już  nigdy  nie  będę  mógł  szybko  budować  nowych  tam.

Nagle  do  Jacka  dotarła  cała  prawda.  Już  doskonale  wiedział  kim  są  spotkane  przez  niego  postacie  i  wiedział  też,  kim  jest  ów  „zły  chłopiec”.  Spotkani  przybysze  to  były  przecież  popsute  przez  niego  zabawki!  To  wszystko  była  jego  wina.  Teraz  już  był  przekonany,  że  musi  sobie  radzić  sam,  bo  nikt  mu  nie  pomoże.

Przypomniały  mu  się  dziwne  schody  ukryte  w  lesie.  Biegł  szybko  w  ich  kierunku. 

–  „Na  pewno  tam  jest  dom,  na  pewno  tam  jest  dom…” – powtarzał  w  myślach.

Schody  stały  na  swoim  miejscu,  chłopiec  od  razu  wskoczył  na  stopień,  ale  schody  zrzuciły  go  z  powrotem  do  lasu.  Jeszcze  raz  spróbował  i …  znowu  to  samo…

–  Co  wy  sobie  wyobrażacie?!  Jesteście  wstrętne  i  złośliwe – zaczął  krzyczeć  Jacek.

W  tej  chwili  schodów  zaczęło  przybywać.  Im  głośniej  krzyczał,  tym  więcej  pojawiło  się  przed  nim  stopni.  Zmęczony  chłopiec  upadł  na  ziemię  i  zaczął  płakać.  Wtem  dotarł  do  niego  szept  niesiony  przez  drzewa: 

–  „Bądź  dobry…”,  „Bądź  dobry…”

Podniósł  głowę  i  znowu  ujrzał  nad  sobą  Konia.

– I  co?  Dalej  masz  kłopoty? – zapytał  złośliwie  Koń.

– Tak,  Koniku – odparł  chłopiec.  Nie  wiem,  co  mam  robić.

– O,  to  całkiem  tak,  jak  ja – odparł  Koń – kopyta  bolą  mnie  coraz  bardziej,  a  muszę  iść  aż  nad  rzekę,  żeby  się  napić…

Drzewa  dalej  podpowiadały  Jackowi:

– „Bądź  dobry…”,  „Bądź  dobry…”

– Pomogę  Ci,  Koniku! – krzyknął  nagle  Jacek – pokaż  mi  kopytka.

– Też  mi  coś – burknął  niemiło  Koń,  ale  kopytka  wysunął.

Jacek  wziął  do  ręki  duży  kamień  i  wygładził  Konikowi  wszystkie  podkówki  tak,  że  Koń  już  nie  czuł  bólu.

– O  tak!  Dziękuję  Ci,  chłopczyku – krzyknął  z  radością  wyleczony.  Teraz  zacznę  nowe  życie.

– To  raczej  ja  Cię  przepraszam,  Koniku – to  ja  byłem  tym  złym  chłopcem,  który  tak  źle  Cię  potraktował  i  psuł  wszystkie  zabawki.  Teraz  wszystko  się  zmieni,  zobaczysz – obiecywał  Jacek.

Nagle  chłopiec  odwrócił  się  i  aż  buzię  otworzył  ze  zdziwienia.  Schody  zaczęły  znikać!  Dalej  było  ich  dużo,  ale  mniej  niż  na  początku!

Chłopiec  zaczął  gorączkowo  myśleć  „co  jeszcze  mogę  dobrego  zrobić,  żeby  wrócić  do  rodziców?”  Przypomniał  mu  się  stary,  smutny  Bóbr  nad  rzeką.

– Kochany  Koniku – nieśmiało  zaczął  chłopiec – chciałeś  jechać  nad  rzekę,  żeby  napić  się  wody,  czy  zabrałbyś  mnie  ze  sobą  do  starego  Bobra,  żebym  i  jemu  mógł  pomóc?

– Możesz  na  mnie  liczyć – skinął  głową  Koń  i  pomógł  chłopcu  wdrapać  się  na  swój  grzbiet.

Po  chwili  mknęli  między  drzewami,  które  stawały  się  coraz  bardziej  zielone, 

a  tu  i  ówdzie  słychać  było  cichutki  śpiew  ptaków.  Nad  rzeką  od  razu  znaleźli  Bobra,  który  bardzo  zmęczony  odpoczywał  w  cieniu  wielkiego  pnia.

– O,  to  znowu  Ty,  Jacku – znużony  podniósł  głowę  do  góry.

– Tak,  przyjechałem,  żeby  powiedzieć  Ci  magiczne  słowo  „przepraszam”  i  pomóc  Ci 

w  pracy,  bo  to  właśnie  z  mojej  winy  masz  złamany  ząb  i  praca  sprawia  Ci  trudności.  Zbuduję  za  Ciebie  tamę  i  będziesz  mógł  sobie  spokojnie  tutaj  zamieszkać.  Już  nie  będę  tym  „złym  chłopcem”,  obiecuję – zapewniał  Jacek  z  wypiekami  na  twarzy.

– No  to  do  pracy – krzyknął  Bóbr  i  wszyscy  zaczęli  układać  kawałki  drewna,  budując  tamę  na  rzece.  Po  chwili  nowy  dom  Bobra  był  gotowy  i  przyjaciele  podali  sobie  ręce  na  pożegnanie.

– Dziękuję,  ze  zmieniliście  moje  szare  życie  w  czarodziejski  ogród – dodał  Jacek – nie  wiedziałem,  że  słowo  „przepraszam”  jest  bardziej  magiczne  od  „abrakadabra”.

Razem  z  Koniem  wrócili  na  skraj  lasu,  gdzie  zakwitły  na  nowo  piękne  kwiaty,  motyle  odzyskały  kolory,  a  ptaki  już  na  dobre  rozpoczęły  swój  wiosenny  koncert. Wśród  tej  zieleni  nadal  pozostawał  ślad  po  schodach.

Został  już  tylko  jeden  stopień  i  drzwi.  Jacek  niepewnie  wszedł  na  schodek  i  nacisnął  klamkę.  Drzwi  otworzyły  się,  a  oczom  chłopca  ukazał  się  dobrze  znajomy  stół  w  kuchni  i  smutna  mama,  która  patrzyła  przed  siebie,  ale  nie  widziała  swojego  synka.  Jacek  zawołał:

– Mamo,  mamusiu,  już  wróciłem  do  domu,  już  będę  grzeczny! – Bez  skutku.  Mama  jakby  tkwiła  za  magiczną  szybą.

– Przepraszam,  Mamusiu – cichutko  zapłakał  Jacuś – Przepraszam…

W  tej  chwili  zły  czar  prysł  i  kuchnia  rozświetliła  się  najpiękniejszym  ze  świateł.  Tak  błyszczy  tylko  jeden  cud  na  świecie – uśmiech  mamy.  Od  tej  chwili  radość  zagościła  w  domu  Jacka,  a  podwórko,  na  którym  nikt  nie  chciał  się  bawić  na  nowo  rozbrzmiewało  wesołymi  głosami  dzieci.  Z  półki  na  zabawki  podziwiali  ten  nowy  świat  Jacka  Koń  i  Bóbr.  Zamieszkali  nawet  w  jednym,  wspólnym  blaszanym  pudełku  po  czekoladkach…

ZABAWY  Z  DZIECKIEM  W  OPARCIU  O  TREŚĆ  BAJKI  I  ZAMIERZONE  CELE  WYCHOWAWCZE

 

  1. KTO  NAJLEPIEJ  ZAPAMIĘTAŁ?

Celem  zabawy  jest  sprawdzenie,  czy  dziecko  zrozumiało  treść  bajki  i  zapamiętało  najważniejsze  przesłania.  Zabawa  ćwiczy  pamięć,  uwagę  oraz  umiejętność  analizy  treści  czytanego  tekstu.

  • Zadajemy  kolejno  pytania

–  Jak  miał  na  imię  bohater  bajki?  (odp.- Jacek)

–  Czy  Jacek  grzecznie  sprzątał  po  zabawie  porozrzucane  zabawki? (odp. – nie)

–  Czy  mamusię  martwiło  niegrzeczne  zachowanie  Jacka? (odp. – tak)

–  Czy  Jacek  był  miły  dla  kolegów  na  podwórku? (odp. – nie)

–  Jakie  zabawki  zepsuł  Jacek? (odp. – konika,  bobra)

–  Co  zepsuł  Jacek  swoim  zabawkom? (odp. – konikowi zepsuł  kopytka,  bobrowi  ząb)

–  Dlaczego  zabawki  były  niemiłe  dla  Jacka  i  nie  chciały  mu  pomóc? (odp. – bo  je  popsuł,  więc  się  za  to  na  niego  gniewały)

–  Czy  Jacek  zrozumiał  swoje  złe  zachowanie  i  zreperował  popsute  zabawki? (odp. – tak)

–  Czy  zreperowane,  szczęśliwe  zabawki  pomogły  Jackowi  wrócić  z  bajkowego,  strasznego  lasu  do  swojego  domu? (odp. – tak)

–  Dlaczego  mamusia  Jacka  ślicznie  się  uśmiechała  do  niego  na  koniec  bajki? (odp. – Jacek  był  grzeczny,  przeprosił  mamę  i  posprzątał  swój  pokój)

  • Wspólnie  rysujemy  treści  odpowiedzi  na  karteczce,  np. chłopca,  porozrzucane  zabawki,  smutną  mamusię,  chłopców  na  podwórku itd. Karteczki  wyraźnie  numerujemy,  ucząc  dziecko  przy  okazji  liczb  od 1 – 10.
  1. WIEM  DLACZEGO! – NIE  CZYŃ  DRUGIEMU  CO  TOBIE  NIEMIŁE

Zabawa  nawiązuje  do  treści  bajki,  a  jej  celem  jest  zwrócenie  uwagi  dziecka  na  szkody,  przykrości  i  smutek,  jakie  spowodować  może  złe  zachowanie  wobec  innych 

i  odwrotnie – wdzięczność,  radość,  a  nawet  szczęście,  jakich  doświadczamy,  kiedy  jesteśmy  dla  innych  mili,  uczynni  i  dobrzy.  Do  zabawy  wykorzystujemy  karty  wykonane  w  pierwszej  zabawie.  Po  każdej  prawidłowo  udzielonej  odpowiedzi  nagradzamy  dziecko  słowną  pochwałą  i  uśmiechem.

 

Pytania  do  zabawy :

 

Na  zmianę  bierzemy  karteczki  z  rysunkiem  i  krótko,  kończymy  zdanie  rozpoczynające  się  od  słów – wiem  dlaczego …

 

Wiem  dlaczego  mamusię  martwiło  niegrzeczne  zachowanie  Jacka.  (odp. – Bo  Jacek  nie  chciał  sprzątać  swojego  pokoju  i  zmęczona  mama  musiała  to  robić  za  niego).

–  Wiem  dlaczego  koledzy  z  podwórka  nie  chcieli  się  bawić  z  Jackiem.  (odp. – Bo  był  dla  nich  niemiły,  samolubny,  dokuczał  im,  itd.).

–  Wiem  dlaczego  konik  i  bóbr  były  smutne  i  złe  na  Jacka.  (odp. – Bo  je  popsuł).

–  Wiem  dlaczego  popsute  zabawki  Jacka  miały  kłopoty  w  strasznym  lesie.  (odp. – Bo  konik  miał  urwane  kopytko,  a  bóbr  wyłamany  ząb).

–  Wiem  dlaczego  popsute  zabawki  Jacka  nie  chciały  mu  pomóc  znaleźć  drogi  do  domu.  (odp. – Bo  się  na  niego  gniewały  za  to,  że  je  popsuł  i  skrzywdził).

–  Wiem  dlaczego  Jacek  zreperował  popsute  zabawki.  (odp. – Bo  zrozumiał,  że  jego  zachowanie  było  złe,  sprawiło  innym  przykrość,  mama  się  gniewała,  koledzy  nie  chcieli  się  z  nim  bawić,  a  popsute  zabawki  odmówiły  mu  pomocy).

–  Wiem  dlaczego  zreperowane,  szczęśliwe  zabawki  pomogły  Jackowi  wrócić 

z  bajkowego,  strasznego  lasu  do  swojego  domu.  (odp. – Chciały  mu  pomóc,  ponieważ  on  także  im  pomógł).

–  Wiem  dlaczego  mamusia  Jacka  ślicznie  uśmiechnęła  się  do  niego  na  koniec  bajki.  (odp. – Bo  Jacek  zrozumiał,  że  źle  się  zachowywał,  był  już  grzeczny,  przeprosił  mamę 

i  posprzątał  swój  pokój).